Mistrzowie medytacji i cudów

978-83-61740-41-4

Nowy produkt

Mistrzowie medytacji i cudów to zbiór barwnych biografii trzydziestu pięciu urzeczywistnionych mistrzów, których pełne niezwykłego spokoju i cudownych zjawisk życiorysy są wyrazem oświecenia.

Więcej szczegółów

55,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Opis

Liczba stron450
Waga0,45

Więcej informacji

Mistrzowie medytacji i cudów to zbiór barwnych biografii trzydziestu pięciu urzeczywistnionych mistrzów, których pełne niezwykłego spokoju i cudownych zjawisk życiorysy są wyrazem oświecenia. Nauczyciele ci pojawili się na Dachu Świata – w Tybecie, za jego  złotych czasów. Należą do obecnej w szkole Ningmy linii Longczen Ningtig;  jest  to  cykl  mistycznych  nauk,  odkryty  przez  wielkiego  uczonego i adepta – Dzigme Lingpę.
Poczynając od Garaba Dordże i kończąc na współczesnych mistrzach, każda z przedstawionych w książce osobowości odgrywa w linii Longczen  Ningtig  wyraźną  i  ważną  rolę.  Opowiadając  własnymi  słowami historie mistrzów, autor próbował uchwycić zarówno ich wewnętrzny świat, jak i spektrum zewnętrznych aktywności: ich zmagania z fizycznym i emocjonalnym bólem, przekraczanie iluzji związanych z praktyką i medytacją i – co najważniejsze – ich przebudzenie ku wrodzonej naturze i właściwościom buddy. Ich biografie są bezcennym źródłem nauk o medytacji; rozpalają w sercach czytelników duchowy płomień.

Tulku Thondup jest autorem wielu książek dotyczących buddyzmu tybetańskiego; w Polsce ukazały się m.in. Ukryte nauki Tybetu i Oświecona podróż. Jest regularnie zapraszany jako wykładowca na Uniwersytet Harvarda. Mieszka w Cambridge w Massachusetts.

Fragmenty książki

Pewnej nocy miał sen o łagodnych i gniewnych bóstwach przebywających w niebie; dakini oznajmiła, że pora na jego odejście. Uniosły go w górę  na rozłożonej beli jedwabiu cztery piękne, przystrojone ozdobami dakinie. Ujrzał wtedy zstępującego z nieba Dodrupczena: mistrz nakazał dakiniom, aby zabrały Gjalłe Njuku z powrotem. Później w śniącym rozpuścili się buddowie i przebudził się ze snu. W ciągu dnia miał liczne doświadczenia: widział, jak zwykłe zjawiska zamieniają się w łagodne i gniewne bóstwa; wnikały w niego; jego ciało stawało się zjawiskiem, które „pojawiało się, lecz było niedostrzegalne”; czasem wszystko stawało się pustką.

***

Dzogczen Rinpocze dawał nauki każdemu, kto o nie prosił. Czasem wyjaśniał jasno i szczegółowo skomplikowane teksty, ale potrafił też wziąć  prosty tekst i mówić o nim w sposób zupełnie niezrozumiały. W czasie ceremonii zaczynał nagle grać na bębenku, aż musiano mu go wyjmować z dłoni; był ponad zwykłym pojmowaniem tego, co wolno, a czego nie.

Pewnego dnia zaproszono go na wielką ceremonię do sąsiedniej doliny. Usadzono go na wysokim tronie i podawano wyszukane smakołyki.
– Nie będę jadł – powiedział nagle.
Asystenci prosili go, aby nie odmawiał, bo obrazi gospodarzy. Zjadłszy nieco, oznajmił:
– A teraz umrę.
Zszokowani ludzie pytali, dlaczego.
– Jedzenie było zatrute. Nie chciałem jeść, ale nalegaliście. Teraz muszę umrzeć.
Zaczęto go prosić, żeby coś na to poradził, miał przecież liczne moce.
– Mam to odwrócić? – zapytał.
– Tak, prosimy! – błagali go.
Zrobił, o co proszono i nawet nie zachorował.

***

 Któregoś ranka powiedział:
– W nocy ktoś ukradł złotą nasadkę z wysokiej chorągwi w sali zgromadzeń.
Wszyscy pobiegli do sali, żeby na miejscu potwierdzić prawdziwość jego słów. Zażądano, żeby ujawnił winowajcę.
– Znam go – odparł Dzogczen Rinpocze. – Kiedy wspinał się po nasadkę, był bliski upadku, więc modlił się do mnie: „Ratuj, Mingjur Namkhje Dordże!”. Uratowałem go i nie zamierzam wam powiedzieć, kto to jest, bo gdybym to zrobił, okrutnie byście go ukarali.

***

Do Khjentse dotarł do Ra-njaka Gjalse, który odznaczał się nieokrzesaniem  i  wyjątkową  dzikością.  Będąc  wówczas  mnichem,  Do  Khjentse nie przepadał za tego typu zachowaniem, ale zastosował się do poleceń Dodrupczena i poprosił o inicjację Hajagriwy.  Wtedy Ra-njak Gjalse przyłożył mu broń do piersi i wystrzelił. Kula nie zabiła Do Khjentse, lecz zamieniła się w wizerunek Hajagriwy. Poprosił o inicjację długiego życia i otrzymał w filiżance mieszaninę popiołu z fajki i plwocin; zawartość filiżanki zamieniła się w czysty nektar.


***

Do Khjentse spędził w pałacu króla Dege, Tsełang Dordże Rigdzina, więcej czasu niż to było konieczne; stało się to za sprawą jego asystentów,  którzy nad pobyt w klasztorze Dodrupczena przedkładali dostatnie progi pałacu, splendor i władzę. Któregoś dnia Do Khjentse zwrócił się do swojej siostry i jednego z asystentów: „W tej dolinie mieszka stara żebraczka. Przekażcie jej ode mnie tsampę, mięso i czang”. Kiedy dotarli do kobiety, ta ze złością odrzuciła tsampę, zjadła jednak mięso i wypiła czang. Siostra Do Khjentse widziała ją w ciele światła; ciągnący od niej smród moczu odczuwała jako słodki zapach. Kobieta zwymyślała siostrę, lecz dała jej coś do wypicia i przesłała dla Do Khjentse nieco dutsi (błogosławionej leczniczej substancji) z wiadomością: „Drogi synu, nie zatrzymuj się zbyt długo w tej okolicy. Pomyślna przyczynowość pogrążyła się tu w mroku”. Nazajutrz posłańcy wrócili do miejsca, w którym znajdowała się żebraczka, niosąc jej pożywienie. Nikogo jednak nie zastali.

Spis treści

Pliki do pobrania

Mistrzowie_SpisTresci.pdf

Mistrzowie medytacji i cudów - spis treści

Pliki do pobrania (634.63k)